Dyskordianizm i kościół Latającego Potwora Spaghetti – religie na wesoło

Dyskordianizm-LPSDyskordianizm powstał w 1958 roku, kiedy to Kerry Thornley i Georgy Hill zostali odwiedzeni przez grecką boginię chaosu – Eris, która wyjawiła im swój kodeks i ogłosiła, że ludzie są wolni. Eris jest przyjaciółką ludzi, dlatego jej atrybutem jest jabłko niezgody a symbolem liczba 23. Po tym spotkaniu Hill w roku 1965 napisał książkę „Principia Discordia”, czyli traktat o tym „Jak odnalazłem boginię i co jej wtedy zrobiłem”. Do tej z pozoru szalonej religii zaczęli się przyłączać intelektualiści tamtego okresu – Robert Shea, Robert Anton Wilson czy Robert Newport. Nurt ten ma charakter prześmiewczy i ma za zadanie zburzyć tradycyjne kanony jakiejkolwiek religii. Jest to również system filozoficzny. Dyskordianie uznają, że wiara jest stara i brakuję jej sensu, a w naszych czasach potrzebujemy czegoś nowego. Dlatego chaos świetnie się w tym sprawdza, jako pozytywna siła stwórcza.

Z założenia dyskordianie uważają, że drogą do szczęścia jest śmiech, dlatego też religia nie musi być czymś poważnym, ponieważ życie samo w sobie nie jest poważne. Dlatego też śmiech jest ich głównym orędziem. Posługując się nim wytykają błędy takim religiom jak chrześcijaństwo, buddyzm czy hinduizm jednak celem nie jest obrazoburstwo, a jednak ukazanie sprzeczności. Jak każda wiara u podstawy odcina się od przemocy i tylko w niej każdy może zostać papieżem, wystarczy, że spotka innego kapłana, który momentalnie może nadać mu ten tytuł, aby ten mógł jego przykładem mianować nim każdą napotkaną osobę. Świadczy to o tym, że każdy człowiek jest równy. Dyskordianie nie uznają rzeczy za święte, ponieważ próbują odciąć się od świata rzeczywistego i traktować wszystko z dystansu. Co według mnie jest ciekawe w tej filozofii to to, że jak wielu duchowych nauczycieli powtarzało – życie nie ma znaczenia, my nadajemy mu takie znaczenie jakie chcemy. Nurt ten opiewa w radość do życia i dystansem do świata. Członkowie czasami zrzeszają się w koteriach. Żeby być przyjętym trzeba wypełnić specjalny formularz zawarty w Principii discordii. Występujące tam pytania mają na celu zbicie z tropu potencjalnego adepta.

Pętachłam, czyli pięć zasad wiary kultu bogini chaosu, który jest sprzeczny ze sobą i ma na celu sparodiowanie innych religii.

Nie ma Bogini poza Boginią, która jest Twoją Boginią. Nie ma Ruchu Eryzyjskiego poza Ruchem Eryzyjskim, którym jest Ruch Eryzyjski. A każdy Korpus Złotego Jabłka jest ukochanym domem Złotego Robaka.

Każdy dyskordianin powinien używać Oficjalnego Dyskordiańskiego Systemu Numerowania Dokumentów.

Każdy dyskordianin w początkowej fazie oświecenia powinien w każdy piątek udawać się w zaciszne miejsce w celu radosnego spożycia hot doga. Ta ceremonia jest jednocześnie aktem walki z popularnymi, pogańskimi zabobonami: katolickiego chrześcijaństwa (niejedzenie mięsa w piątek), judaizmu (niejedzenie wieprzowiny), hinduizmu (niejedzenie wołowiny), buddyzmu (niejedzenie mięsa) oraz dyskordianizmu (niejedzenie bułek od hot dogów).

Każdy dyskordianin powinien się wstrzymać od jedzenia bułek od hot dogów, albowiem taki był kaprys Naszej Bogini, kiedy zmierzyła się z Afrontem Pierworodnym.

Żadnemu dyskordianinowi nie wolno wierzyć w to, co czyta.

Hail Eris! Hail All Discordia!

****

Następną parodią religijną jest kościół Latającego Potwora Spaghetti inaczej pastafarianizm. Powstał on w 2005 dzięki fizykowi Bobbyemu Hendersonowi, który wystosował list, w którym sprzeciwiał się przymusowemu nauczaniu religii w szkole (a raczej teorii inteligentnego projektu), ogłaszając, że Latający Potwór Spaghetti jest twórcą wszechświata. Oferował także 25 tysięcy dolarów każdemu kto zdoła dowieść, że Jezus nie był synem Latającego Potwora Spaghetti. W tym nurcie uważa się piratów morskich za świętych, dlatego też Bobby dopatruję się przyczyn katastrof naturalnych w spadku liczebności piratów począwszy od XIX wieku. Wierzą oni także, że ich bóg stworzył świat będąc pod wpływem alkoholu tworząc na początku góry, drzewa i karła, a wszystkie dowody świadczące o ewolucji człowieka zostały przez niego podrobione.

Poniżej przedstawiam ewangelię i osiem „wolałbym, żebyś nie…”

1. Naprawdę wolałbym, żebyś nie zachowywał się jak jakiś świętoszkowaty, fałszywie pobożny dupek, gdy opisujesz Mą Makaronową Doskonałość. Jeśli niektórzy ludzie nie wierzą we mnie, to trudno, nic się nie stanie. Naprawdę, nie jestem do tego stopnia próżny. Poza tym, nie chodzi o nich, więc nie zmieniaj tematu.

2. Naprawdę wolałbym, żebyś nie używał Mojego istnienia jako narzędzia do uciskania, ciemiężenia, karania, patroszenia lub bycia złośliwym wobec innych. Nie wymagam składania ofiar, a czystość jest niezbędna jeśli chodzi o wodę pitną, a nie o istoty ludzkie.

3. Naprawdę wolałbym, żebyś nie oceniał ludzi na podstawie tego, jak wyglądają lub jak się ubierają, jak mówią, lub… Dobra, po prostu bądź miły, OK? I wbij to do swojej tępej głowy: mężczyzna = człowiek. Kobieta = człowiek. To samo = to samo. Nikt nie jest od nikogo lepszy, chyba, że mówimy o stylu. I przykro mi, ale to podarowałem kobietom i niektórym facetom, którzy widzą różnicę pomiędzy kolorem morskim a fuksją.

4. Naprawdę wolałbym, żebyś nie zaspokajał się w sposób, który obraża ciebie albo twojego ochoczego, zgodnego, pełnoletniego i dojrzałego psychicznie partnera. Odnośnie do tych, którzy mogliby protestować – myślę, że odpowiednim wyrażeniem jest „pierdolcie się”, chyba, że uznają to za nieprzyzwoite. W tym wypadku mogą wyłączyć raz telewizor i iść dla odmiany na spacer.

5. Naprawdę wolałbym, żebyś nie sprzeciwiał się fanatycznym, sadystycznym, szowinistycznym i pełnym nienawiści poglądom innych NA CZCZO. Zjedz coś, a potem zabiegaj o pierdoły.

6. Naprawdę wolałbym, żebyś nie budował za miliony dolarów kościołów/świątyń/meczetów/kaplic dla Mojej Makaronowej Doskonałości, podczas gdy pieniądze lepiej wydać na (wybierz sam):- Skończenie z biedą- Leczenie chorób- Życie w pokoju, namiętną miłość i obniżenie kosztów kablówkiMoże jestem złożonym węglowodanowym wszystkowiedzącym istnieniem, ale w życiu cieszą mnie proste rzeczy. Wiem lepiej. Jestem STWÓRCĄ.

7. Naprawdę wolałbym, żebyś nie rozpowiadał ludziom wokół, że do ciebie przemawiam. Nie jesteś aż taki interesujący. Wylecz się z siebie. I mówiłem ci, żebyś kochał bliźniego, czy nie pojąłeś aluzji?

8. Naprawdę wolałbym, żebyś nie czynił bliźniemu, co tobie miłe, jeśli miłe są ci, hm, rzeczy, które wymagają mnóstwa skóry/smaru/wazeliny. Jednak jeśli miłe jest to też tej innej osobie (zgodnie z numerem 4), zajmij się tym, zrób zdjęcia, i do diaska, załóż kondom! Naprawdę, to kawałek gumy. Gdybym nie chciał, żeby było ci przyjemnie, gdy to robisz, dodałbym ci w tym miejscu kolce czy coś takiego.

****

Istnieje wiele pseudo religii takich jak kościół SubGeniuszu parodiująca kulturę masową, Ufo i teorię spiskowe czy wiara w niewidzialnego, różowego jednorożca, która jest sprzeczna sama w sobie bo jednorożec jest równocześnie różowy i niewidzialny. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem pisząc o alternatywnych wierzeniach, ponieważ to czego brakuje współczesnym i wielce poważnym religiom to brak dystansu do siebie i do świata, a przecież bez tego popadamy w paradoksy wiary, które nie raz kończą się bezmyślnym fanatyzmem. Wystarczy popatrzeć na historię, a zobaczymy, że fundamentalne podstawy duchowego przesłania zostały wypaczone i nieraz wykorzystane do złych celów.

Adrian Czochański

Jedna odpowiedź

  1. Amanda 2 lata temu

Dodaj komentarz