George Kavassilas – Czakramy i szyszynka: pułapki duchowego matrixa. Cz. 5

GeorgeKavassilasCzy zastanawialiście się dlaczego w ostatnich latach tak popularne stały się różnorakie praktyki duchowe, mam tu na myśli wszystko co związane jest z nurtem new age; przykładowo: channelingi, medytacje z czakramami, uzdrawianie za pomocą energii oraz inne tego typu? Jeśli nie i jeśli sami praktykujecie tego typu techniki oraz sposoby rozwoju duchowego – być może to, co opisze w tej części artykułu na temat Georga Kavassilasa i jego odkryć może was nieco zaniepokoić, może nawet przerazić bądź zwyczajnie odrzucić.
Oczywiście zaznaczam, że nikt z Was nie jest zmuszany do wiary w to, co za chwileczkę przedstawię, jak najbardziej szanuje Waszą obraną ścieżkę duchową nawet jeśli nadal pozostanie taka sama. Każdy z nas jest indywidualną duszą, która doskonale wie czego potrzebuje do swojego rozwoju. Jednak pewne rzeczy muszą ujrzeć światło dzienne, a co z tymi informacjami uczynicie dalej będzie już waszym osobistym wyborem.

Czym są czakramy?

CzakramyKavassilasBędzie to na prawdę trudny temat do przedstawienia, ponieważ wiem jak wielu ludzi z kręgu duchowego jest przeciwnych szerzeniu tego typu informacji i jak wielu się z nimi stanowczo nie zgadza, ale na prawdę warto aby każdy komu zależy na rozwijaniu siebie w sposób duchowy zapoznał się z nimi nawet jeśli potem je odrzuci.

Każdy z nas zajmujący się w jakiś sposób duchowością wie doskonale czym jest siedem głównych czakr w ciele człowieka. Zwie się je też tęczowym mostem bądź tęczowym ciałem z racji ich poszczególnych kolorów. Każdej z czakr przypisuje się też odpowiednie oddziaływanie na sferę psychiczną/duchową oraz fizyczną człowieka. I tak począwszy od dołu wyróżniamy: czakrę podstawy o kolorze czerwonym, czakrę sakralną o kolorze pomarańczowym, czakrę splotu słonecznego o kolorze żółtym, czakrę serca o kolorze zielonym, czakrę gardła o kolorze niebieskim, czakrę trzeciego oka o kolorze indygo oraz czakrę korony o kolorze fioletowym.

Któż z nas nie medytował ze swoimi czakramami? Podejrzewam, że praktycznie wszyscy, chociaż na pewno istnieją wyjątki. Można powiedzieć, że temat czakr oraz medytacji z nimi jest szeroko rozpowszechniony na całym świecie i zdobywa coraz to szersze grono wyznawców. Ludzie medytują, pogrążają się w swoich centrach energetycznych i dostają uczucia błogości oraz różnych innych wrażeń ponadzmysłowych jakie oferuje nam taka medytacja, ale czy nigdy nie zastanawiało Was czy faktycznie jest to jedyna droga do tzw. „oświecenia” jak się nam powszechnie sugeruje i czy jest dla nas bezpieczna?

Mówi się, że aby osiągnąć duchowe oświecenie czyli wznieść się do wyższych poziomów wibracji energetycznych należy pobudzić i otworzyć wszystkie czakramy, wzbudzić ogień wężowy czyli tzw. kundalini, który uaktywniony, przechodząc od pierwszej czakry aż po sam czubek naszego ciała do czakry korony oferuje nam nasz upragniony efekt stania się „oświeconym” człowiekiem. Prawie każdy z nas na początku bądź w środku swojej drogi duchowej wierzył w to i rzetelnie to praktykował, ale czy czakramy oraz ich rola jest faktycznie tą jedyną i właściwą drogą do osiągnięcia spełnienia duchowego?

Prawdziwa rola czakramów wg. Georga Kavassilasa

Przejdźmy teraz do tego jaką wiedzę wypływającą z doświadczeń na ten temat otrzymał George Kavassilas. Otóż jego zdaniem ciało czakrowe, tzw. rainbow body (ciało tęczowe) to zwyczajna duchowa pułapka. To bardzo silny i wyrafinowany program duchowego matrixa. Z tego co dowiedział się George oraz czego doświadczył podróżując poza granicami naszego wymiaru to fakt, że czakramy to centra energetyczne za pomocą których podróżują istoty, które karmią się nasza energią. Poza tym każda z czakr jest podłączona do siedmiu pierścieni Saturna, zaopatrując go w energię, ale do tego wrócę w następnym artykule nawiązując do istoty jaką jest Jehowa/Saturn.

Zatem wyjaśniając szczegółowo: kiedy pogrążamy się w stanie medytacji i skupiamy swoją energię na otwieraniu poszczególnych czakramów otwieramy bramy przez które mają do nas dostęp rozmaite istoty duchowe, które żywią się wydalaną przez nas w tym momencie energią. Energia ta jest dla nich naturalnym, fizycznym pożywieniem. Oczywiście, jak twierdzi George nic nie jest za darmo, w tym momencie następuje pewna wymiana, stworzona po to aby ludzie pragnęli ten proceder kontynuować. W związku z tym w trakcie medytacji doznajemy miłych wrażeń, często stają nam przed oczyma ciekawe kolorowe obrazy, czujemy się dobrze i błogo, w pełni skoncentrowani oraz wyciszeni. Doznajemy poczucia szczęścia i błogości. Istoty, które w tym momencie żywią się nami można powiedzieć odczuwają podobne choć zapewne jeszcze większe zadowolenie…

Szyszynka – biologiczny implant

WatykanSzyszynkaCała sprawa kręci się tutaj również wokół bardzo ważnego organu, a mianowicie wokół owianej dotąd tajemnicą i niezbadanej do końca szyszynki, która znajduje się w miejscu czakry trzeciego oka, pobudzając ją pobudzamy tym samym naszą szyszynkę. Zdaniem Kavassilasa szyszynka, którą każdy z nas posiada jest biologicznym implantem zaaplikowanym nam w celach dostrajania się do rzeczywistości istot, które się nami żywią oraz nas kontrolują. Jest swego rodzaju transmiterem, przekaźnikiem, który umożliwia nam zestrojenie się z czwartym wymiarem, który zasiedlają w większości istoty, które zbudowały w nim swój własny sztuczny wszechświat oraz program sztucznego światła. Uaktywnienie szyszynki można porównać do włączenia odbiornika telewizyjnego, kiedy ją uaktywniasz natychmiast przenosisz się do świata – programu owych czterowymiarowych istot i zaczynasz w nim funkcjonować.

Przykładów doniosłej i tajemniczej roli szyszynki w świecie mamy wiele. Przykładowo patrząc na kościół katolicki. Tam również istnieje wiele dowodów na szczególną rolę szyszynki w matrixie choć wiadomo, że bezpośrednio się o tym nie wspomina. Popatrzmy choćby na plac Św. Piotra w Watykanie gdzie stoi duża rzeźba szyszynki lub na laskę papieża – tam również jest wyraźnie widoczna. Czy to przypadek? Zdaje sobie sprawę, że brzmi to szokująco i nieprawdopodobnie i zapewne wielu z Was stanowczo odrzuci owe informacje, jednak warto aby zastanowić się nad nimi głębiej.

Misterna sieć manipulacji

Przede wszystkim musimy zdać sobie sprawę z tego, że żyjemy w misternej sieci manipulacji oraz kontroli. Istoty, które nas kontrolują są ekspertami w swoim fachu, gdyż kształciły się w nim przez eony czasu. Nie mamy tutaj do czynienia z „głuptasami”, którzy będą się nam manifestować jedynie jako energie bezpośrednio złe i odpychające proponujące nam niemoralne działania. To geniusze których nie należy lekceważyć. Doskonale wiedzą, że takie zachowanie nie byłoby opłacalne i odstraszałoby potencjalnych karmicieli. Dlatego wolą przybierać bardziej wyrafinowane i lepiej akceptowalne formy za pomocą których proponują nam bardziej wysublimowane i ubrane w piękną otoczkę działania. To właśnie z tego powodu mamy dzisiaj całe zastępy wcielonych mistrzów, archaniołów, Galaktyczną Federację Światła oraz inne energie, które z racji swojej przepięknej otoczki odbierane są przez człowieka bardzo pozytywnie.

Można by rzec, że przeciętny człowiek padnie na kolana od razu i bez zastanowienia, kiedy tylko ukaże mu się istota o wyglądzie Jezusa, archanioła, bądź jakiegoś wcielonego mistrza. Być może jest to nieco brutalne sformułowanie, ale taką niestety posiadamy naturę. Często jesteśmy naiwni i nie potrafimy jeszcze patrzeć poprzez fasadę, dlatego tak łatwo dajemy się zwieść temu co pięknie wygląda na zewnątrz. Do tego dochodzą też słodkie, „lukrowane” słowa wypowiadane pod naszym adresem w rozmaitych channelingach od których ostatnio aż roi się w internecie. Prowadzą one do całkowitego zniewolenia i zawierzenia tym istotom – bo przecież jakim cudem istota mówiąca tak pięknie o miłości i wielu innych wartościach mogłaby być podstępna oraz zła? To przecież niemożliwe! Szerzej opisze to w następnym artykule, ponieważ jest to bardzo ważny czynnik zniewolenia ludzkości – zniewolenie poprzez energię miłości (warunkowej).

Istoty z prawdziwego Światła

Oczywiście nie twierdze tutaj, że wszystkie anioły oraz każdy wzniesiony mistrz jest fałszywym uzurpatorem łaknącym naszej energii, ale istoty z prawdziwego Światła zdaniem Georga nigdy nie zachowywałyby się w ten sposób. Nie łaknęłyby naszego uwielbienia, oddania oraz czci. Tymczasem w ruchu new age uwielbienie tych istot i oddawanie się im podczas medytacji jest powszechnie znane i praktykowane. Przykładem może być St. Germain oraz jego medytacja fioletowego płomienia czyli wprowadzanie nieznanej nam energii o fioletowym kolorze do czakry serca. Kavasilas twierdzi, że żadna istota pochodząca z organicznego paradygmatu Światła (z wymiarów począwszy od piątego) nie mogłaby i absolutnie nie chciałaby się nami karmić. Te istoty nie ingerują w nasze doświadczenia tylko wspierają nas z daleka, wierząc w naszą własną mądrość oraz moc, ponieważ doskonale nas znają. Pozostawiają nam wolną przestrzeń do działania abyśmy wyciągali wnioski z naszych własnych lekcji – to jest miłość bezwarunkowa. Działają niezauważone jedynie wtedy kiedy wymagają tego okoliczności oraz kiedy swoimi działaniami nie ingerują w ścieżkę duchową żadnej istoty.

MistrzowieWzniesieni1Natomiast new age, religie, oraz wszelkie inne duchowe i nie-duchowe programy podpięte są pod tak zwany kosmiczny matrix. Musimy zdać sobie sprawę, że matrix istnieje nie tylko na arenie ziemskiej w postaci rządów Illuminatów, ale rozgrywa się również w kosmosie. Jest to bardzo ważna informacja o której raczej nie mówi się w kręgach duchowych. George twierdzi:„New Age to spory biznes, uzdrowiciele i to wszystko. Nie zaprzeczam, że robią wiele dobrego na jakimś poziomie, sam się tym zajmowałem, ale zobaczyłem o co chodzi z ciałem czakralnym, szyszynką i co się tam dzieje. Ludzie muszą wiedzieć o programach, jakie za tym stoją, nie tylko na poziomie planetarnym. Jest stare powiedzenie „jak na górze tak na dole”, mamy systemy kontroli na Ziemi, programy wpływania na ludzkie umysły, pochwycenia świadomości. To samo dzieje się na poziomie kosmicznym, kosmiczna arena jest pełna istot chcących kontrolować ludzi, używać ich jako zasobów, żywić się ich energią.”

Istoty, które nas kontrolują nie są głupcami. Wykształcili program w którym posiadają swoje własne sztuczne światło i własną sztuczną ciemność, sztuczną pozytywną energię i sztuczną negatywną energię. Manipulują nami na każdym poziomie, dlatego tak łatwo wpaść w sidła ich intryg, nawet kiedy wydaje się nam, że postępujemy dobrze i właściwie, bo przecież wiąże się to ze światłem i rozwojem duchowym. Nie jest to jednak tak proste jak nam się wydaje. To czym mamią nas owe istoty, szczególnie w obecnym czasie końca epoki, to program oparty na sztucznym świetle. Jest to o tyle trudne do wykrycia o ile nie patrzy się na całość owego zjawiska.

Oczywiście musimy także pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy o której często wspomina George. Nikt z nas nie jest w tej historii ofiarą. Zgodziliśmy się na to doświadczenie, na manipulowanie nami na każdym poziomie zanim wcieliliśmy się na tej planecie. Podpisaliśmy kontrakty z owymi istotami aby te nas przetestowały. Stało się to po to abyśmy mogli przekonać się czy uda się nam wyzwolić z więzienia umysłu i czy zdołamy dotrzeć do centrum własnej istoty na nowo odnajdując w sobie moc oraz miłość bezwarunkową. Jest to niezwykle trudny a zarazem bohaterski test naszych dusz. Pamiętajmy o tym i nie obwiniajmy owych istot ani nikogo innego za nasze doświadczenia, inaczej matrix będzie nas więził nadal.

Więzienie umysłu

Kiedy spojrzymy z wyższej perspektywy i zastanowimy się samodzielnie nad tym jak głęboko sięgają macki manipulacji oraz kontroli naszej planety zdamy sobie sprawę, że coś jest faktycznie nie tak. Na początku królowały religie, często fanatyczne oraz krwawe, teraz wyraźnie widzimy, że ludzie są już nimi zmęczeni, powoli ale coraz konsekwentniej odchodzą od tego typu przestarzałych programów. Wybierają drogi bardziej wysublimowane, o pozornie większej ilości wolności, w których jednostka czuje się bardziej zaangażowana w swój własny rozwój, czuje także wspólnotę z innymi podobnie myślącymi. Ludzie spotykają się na warsztatach, razem medytują razem rozprawiają o swoich doświadczeniach, zdobywają nowe techniki pracy nad rozwojem swoich czakr itp.

Oczywiście żadna z tych rzeczy nie jest też do końca niczym złym i często niesie ze sobą również wiele dobrego. Choćby to, że zdobywamy doświadczenie na innych poziomach rzeczywistości. Może jednak stać się szkodliwa i niebezpieczna jeśli poświęcimy jej wszystko zamykając się na inne drogi doświadczenia. Praktyki pochodzące z new age’u oraz innych doktryn duchowych mogą posłużyć nam jako typowy „schodek” na drodze do przebudzenia i oświecenia świadomości jednak jeśli podobna droga stanie się dla człowieka jedyna i stanie się wszystkim – wtedy tworzy się następną religie i jest się ofiara istot, które nieustannie żerują na ludzkiej energii.

Tak samo jest ze wszystkimi innymi doktrynami duchowymi, czy będzie to jakakolwiek religia, czy tez jakiś inny system wierzeń, np. szamanizm, huna, reiki, wicca czy też cokolwiek innego co przyjdzie nam do głowy. Kavassilas twierdzi, że jeśli jakakolwiek doktryna, niekoniecznie duchowa zawładnie nami na dobre i stanie się całym naszym życiem wtedy znajdujemy się w pułapce. Zaczynamy przywierać korzeniami do jednej perspektywy spoglądania na rzeczywistość, jesteśmy totalnie zamknięci na jakiekolwiek nowe drogi myślenia – choć tego nie chcemy znowu znajdujemy się w więzieniu umysłu. Jesteśmy nadal podłączeni do programów matrixa, tylko w bardziej wysublimowanej formie…

Moje doświadczenia

NocnePrzebudzenieNa dowód tego co opisałam wyżej opowiem Wam swoją własna historie związana z tym w jaki sposób doszłam do tego, że medytacja otwierająca czakramy jest niebezpieczna i nie jest ona właściwa drogą, przynajmniej moim zdaniem.

Zaczęłam medytować około 10 lat temu. Najpierw zaczynałam od technik oddychania, potem przeszłam na pobudzanie i otwieranie czakramów. To co po tym zaobserwowałam było wzmożeniem aktywności dziwnych istot pojawiających się w moim pokoju nocą podczas gdy budziłam się ewidentnie czując czyjąś obecność obok mnie. Podejrzewam, że wizje te były możliwe ponieważ najprawdopodobniej za każdym razem znajdowałam się wtedy w stanie theta. Stan theta to stan mózgu 4–7 Hz – na pograniczu płytkiego snu lub głębokiej medytacji. Jak twierdzi Marianna Bartke – terapeutka i nauczycielka metody „Theta Healing”, stan ten fizycy kwantowi określają jako stan geniuszu w którym następuje automatyczna synchronizacja półkul mózgowych, wzrasta nasz iloraz inteligencji i uaktywnione zostają zmysły parapsychiczne takie jak jasnowidzenie, jasnosłyszenie i jasnoczucie. W owym stanie zyskujemy dostęp do innych wymiarów, czucia, widzenia i słyszenia innych energii w postaci aniołów, wcielonych mistrzów itp. Mówi się, ze jesteśmy w stanie widzieć zmarłych oraz rozmawiać z nimi.

To, że nocą widywałam różne energie/istoty nie było dla mnie rzeczą dziwną bo od około 15 roku życia miewałam podobne doświadczenia, jednak to co zaczęło przychodzić od momentu otwierania czakr było już nieco bardziej negatywne, choć różnie to bywało. Na początku nie powiązałam tego z faktem medytowania w ten sposób. Przez parę lat im więcej medytowałam tym więcej podobnych istot przychodziło. Istoty były różne, ciemne, jasne, często ich detale były nie do rozróżnienia, widywałam nawet zwierzęta, szczególnie konie i wilki ale te akurat należały do tych przyjemnych. Za każdym razem gdy kładłam się spać i gasiłam światło wyczuwałam również nad swoją głową krążące energie, do dzisiaj nie wiem czym były. Wyczuwałam je za każdym razem, w końcu przyzwyczaiłam się do tego.

Opieka Wyższego Ja

Później przyszedł czas, że przestałam medytować. Stało się to ot tak, naturalnie i samoistnie. Nie miałam ochoty na medytacje, nie pociągała mnie. Zaczęłam się nawet zastanawiać czy nie uwsteczniam się duchowo, czy ze mną jest coś nie w porządku. Parę razy nawet próbowałam zmusić się do medytowania, ale jakoś mi to nie wychodziło, w końcu postanowiłam, że zwyczajnie sobie odpuszczę. I wtedy zauważyłam, ze moje nocne odwiedziny po prostu zakończyły się. Przestałam też odczuwać energie nad sobą.Mimo to nadal nie wiązałam tego faktu z medytowaniem, zastanawiałam się co było tego powodem. Może dziwnie to zabrzmi ale z jednej strony nawet mi tego brakowało, a z drugiej ulżyło mi. I wtedy natrafiłam na swoje pierwsze materiały z Kavassilasem, od razu wszystko nabrało sensu. Otrzymałam swoja odpowiedź, która nurtowała mnie około roku. Zrozumiałam, że zakończenie medytowania nie było „cofnięciem się” w rozwoju duchowym, a wręcz przeciwnie, było naturalnym procesem zakończenia owej lekcji i początkiem nowej drogi oraz chronienia mnie przed negatywnymi energiami. To było wejście na następny stopień, następny poziom odkrywania siebie.

Opisałam to wszystko nie po to aby was wystraszyć lub nakłonić do zaprzestania podobnych praktyk, ale abyście mieli świadomość, że medytowanie z czakramami może być niekoniecznie tym, co jest nam tak powszechnie sugerowane. Może prowadzić do niekontrolowanego otwarcia się na niepożądane energie, z którymi jeśli ktoś jest szczególnie wrażliwą osobą może nie potrafić sobie poradzić. Okazuje się, że podobne doświadczenia związane z medytacją z czakramami miało również wielu moich znajomych. Pamiętajcie, że w razie potrzeby, gdy poczujecie się zaniepokojeni i niezbyt bezpieczni w jakiejkolwiek medytacji zawsze możecie wezwać na pomoc swoje Wyższe Ja i zabronić negatywnym energiom przychodzić do Was. To działa, sama wykorzystywałam tą metodę w razie potrzeby, jest najlepsza bo odwołuje się do Waszej Wyższej Jaźni nie angażując przy tym żadnych zewnętrznych nieznajomych bytów.

Medytacja Serca

MedytacjaSerca22Jeśli chcecie medytować i nie martwić się czy jakieś niepożądane energie podłączą się do Was, mogę zaproponować Wam technikę, którą sama stosuje kiedy czuje taką potrzebę. Oparta jest na tym co proponuje Kavassilas. Pozwala na doenergetyzowanie wszystkich komórek ciała oraz pobudzenie własnej wewnętrznej mocy wypływającej z serca (nie mylić z czakramem serca). Podczas tej techniki nie wchłania się obcego zewnętrznego światła ale świeci się swoim własnym światłem z serca na zewnątrz.

Przybieramy dla siebie dogodną pozycję, szczególnie polecam wykonywać tą medytację w jakimś naturalnym miejscu typu łąka, las, ale nie jest to konieczne. Kładziemy się albo siadamy, możemy również stać jeśli nam to odpowiada, w tym przypadku nie ma żadnych ograniczeń. Relaksujemy się oddychając miarowo i spokojnie, staramy się jak najbardziej wyciszyć i uspokoić. Następnie koncentrujemy się na swoim wnętrzu, na centrum swojego serca, ukrytym głęboko (głębiej niż czakra serca), staramy się je poczuć. Możemy tez zacząć rozmowę z naszym Wyższym Ja jak i naszym sercem. Pamiętajmy, że cały wszechświat, wszystko jest w nas. W naszym wnętrzu zgromadzona jest cała miłość oraz wiedza wszystkich naszych wcieleń oraz tego wszechświata. Nie potrzebujecie poszukiwać na zewnątrz. Kiedy już poczujecie, że połączyliście się z własnym sercem, wyobraźcie sobie wypływające z niego światło, piękne i jasne. Poczujcie się bezpieczni i pełni własnej mocy. To światło zaczyna jaśnieć coraz mocniej, zaczyna święcić poza obręb Waszego ciała. To jak daleko będą sięgać jego promienie zależy już od Waszej indywidualnej potrzeby i chęci. Możecie tym światłem zalać także wszystkie komórki Waszego ciała, każdy jego milimetr, albo np. cześć ciała, która potrzebuje leczenia. Można także przesłać trochę światła w stronę Matki Ziemi, która również potrzebuje naszego wsparcia, szczególnie w obecnym czasie. Trwajcie w tym stanie tyle czasu ile tylko się Wam podoba. Można medytować godzinami, kilka minut, minutę, albo dosłownie chwilę wszystko zależy tylko od Was. To Wy jesteście kreatorami własnej rzeczywistości więc nikt nie może zmuszać Was do czegokolwiek czego nie czujecie. Nie czujcie się też wini jeśli nie będziecie potrzebowali medytować w taki sposób często albo nawet wcale. Jak już mówiłam wszystko jest zapisane w Was i Wasza dusza wie kiedy i czego potrzebuje w danej chwili. Starajcie się zawsze być autentycznym sobą i wsłuchujcie się w głos swojego serca, które jest siedliskiem Waszej duszy i zna wszystkie odpowiedzi.

To, co opisałam w tym artykule potraktujcie jako alternatywę, jedną z dróg wyboru, informacje wartą głębszego rozważenia – w końcu to Wy najlepiej wiecie co Wam służy a co nie, dlatego pozostawiam Was ze swoimi własnymi myślami i głosem serca, które zawsze do Was przemawia.

W następnej części o miłości jako jednej z głównych technik manipulacji oraz o roli Jehowy w systemie matrixa.

Beata Jeleniewicz

10 komentarzy

  1. Maja 2 lata temu
  2. Maja 2 lata temu
  3. Anna Przybylska 2 lata temu
    • Rick 2 lata temu
  4. Vaell 2 lata temu
    • Rick 2 lata temu
      • Rick 2 lata temu
        • Maja 1 rok temu
  5. MARK 2 lata temu
  6. lidia 2 lata temu

Dodaj komentarz