Niebezpieczeństwa Rozwoju Duchowego

NiebezpieczestwaRozwojuArtykuł ten zdecydowałem się napisać aby odnieść się do reakcji na twierdzenia zawarte w piątej części naszej serii poświęconej przekazowi Georga Kavassilasa. Artykuł spory odzew i raczej skrajne interpretacje zasugerowanych w nim zjawisk. Postanowiłem odnieść się tu do zagadnienia roli czakramów, szyszynki oraz ich rzekomego negatywnego przeznaczenia.
Choć piszę ten tekst aby nieco złagodzić moim zdaniem zbyt radykalne negatywne interpretacje zawarte pod wspomnianym artykułem, to jednak siłą rzeczy poruszać tu będę pewne delikatne tematy, które mogą być chwilami odbierane jako strasznie. Dlatego uczciwie polecam czytanie osobom raczej dobrze ugruntowanym w sobie, które nie są podatne na sugestie, a zainteresowane są poznaniem obserwacji i różnych punktu widzenia na dane zagadnienie. Tytuł mógłby być też inny, bo o rozwój i możliwości w szerszym kontekście tu chodzi. Proszę więc potraktować ten spontaniczny tekst łagodnie i nie do końca dosłownie.

Spojrzenie o 180 stopni inne

To co uznaję za cenne w spojrzeniu zaprezentowanym w piątej części artykułu poświęconego przekazowi Georga Kavassilasa to zupełnie odmienne spojrzenie na utarte przekonania powszechnie uznawane za „pewniki”. To zdrowo od czasu do czasu na to o czym jesteśmy przekonani spojrzeć zupełnie z odwrotnej strony i przyjrzeć się co z tego wyniknie. Oczywiście ostatecznie nie musimy się zgodzić z owym przeciwnym twierdzeniem – tak jak ja się nie zgodzę tu z radykalną interpretacją roli czakr czy szyszynki zasugerowanym w owym artykule – jednak samo zastanowienie daje okazję powiedzieć o pewnych niewygodnych i często przemilczanych zjawiskach faktycznie występujących.

Prawdziwa rola czakr i szyszynki

Według omawianego artykułu padło stwierdzenie, że prawdziwa rola czakr i szyszynki to bycie rodzajem portów i gniazdek przez które rożnego rodzaju manipulujące i negatywne byty mogły by się do istoty ludzkiej podłączać. Zasugerowano, że to ich bazowa rola, zaś fakt pojawienia się czasem miłych doznań podczas medytacji czy innych praktyk jest po prostu rodzajem nęcenia nas aby otwierać się na owe manipulacyjne wpływy. Dość radykalne stwierdzenie prawda?W oparciu o to stwierdzenie pod artykułem pojawił się całkiem sporo komentarzy, w których czytelnicy zaczęli potakiwać bo jak sami pisali zdarzyły im się właśnie po różnych praktykach jakieś nieprzyjemne doznania czy stany – oczywiście połączyli to szybko z powyższym stwierdzeniem w efekcie „wszystko się ułożyło w logiczną całość”. Czy aby na pewno?

Osobiście jestem osobą preferującą drogę środka i przyglądanie się wszystkiemu długo i z różnych perspektyw, zanim wyciągnę jakieś ostateczne wnioski (a nawet te nadal mogą ulec zmianie). Przyjrzałem się zatem całej opisanej sytuacji.Chcę tu też nadmienić, że posiadam empiryczne doświadczenia zarówno z tak zwaną jasną stroną świata duchowego, jak i dała mi swego czasu ostro popalić ciemna strona, dlatego to co mówię nie jest teoretyzowaniem, a opiera się również na psychotronicznych doświadczeniach i postrzeganiu zjawisk energo-informacyjnych.

Pamiętajcie – interpretacja pochopna, zwłaszcza ta negatywna to zazwyczaj robienie sobie samemu krzywdy. Kiedy ktoś tu opisywał w komentarzach, że fakt, po medytacji coś się u niego kłębiło energetycznie w pokoju, czuł, że coś przychodzi, czuł obecność etc. to na litość boską nie musi być przecież od razu coś złego. Czy przestajemy już wierzyć w dobro, że zakładamy, że przychodzić będzie tylko coś złego? Przecież mamy swoich przyjaciół, którzy nas kochają także po tamtej stronie i tych którzy nas ochraniają. Możemy się oczywiście zamknąć na cokolwiek to też jakieś rozwiązanie, ale czy dobre?

Według mnie jest nadinterpretacją twierdzenie Kavassilasa, że rola czakramów i szyszynki jest w zasadzie negatywna bo jest nią udostępnienie naszych energii negatywnym istotom. Ta nadinterpretacja wzięła się moim zdaniem z ciężkich osobistych doświadczeń autora, w wyniku których wykształcił sobie taki pogląd. Oczywiście mogę się mylić, jest to tylko moja obserwacja i mów wniosek. Czakry stanowią faktycznie centra energo-informacyjne, przez które można się łączyć i przesyłać informacje, wprowadzać nowe programy itd. ale bazowo służyć mają one naszym wyższym ciałom do kontaktu z ciałem fizycznym i tak jak porty w komputerze, nie mają natury ani złej ani dobrej, po prostu są przeznaczone do tego aby było gdzie podpiąć kable i przesłać informacje.

Poza tym pamiętajcie, że czasem po medytacji czy w jej trakcie może pojawić się coś nieprzyjemnego nie z zewnątrz a z wewnątrz, bo nasza podświadomość wywala nam na wierzch jakieś nasze lęki, dotąd ukryte przekonania itd. W takiej sytuacji nie mamy do czynienia z czynnikiem zewnętrznym tylko odrywamy zagrzebane we własnej podświadomości wzorce, które pasuje zharmonizować.

Natomiast prawdą jest niestety, że czakramy są często wykorzystywane przez istoty pasożytnicze i manipulujące ludzkością. Jest to zjawisko powszechne, nagminne, stąd sama rola czakramów mogła zostać mylnie zinterpretowana. Ale pozwólcie, że posłużę się tu analogią.

Jesteśmy jak kwiaty

Ludzie w swoim rozwoju duchowym przypominają kwiaty. W pewnym momencie nasze czakramy w wyniku pobudzenia energii otwierają się niczym pąki kwiatów. Wówczas owady korzystają z pyłków kwiatów, który zbierają z ich środka, spijają nektar etc. Gdybyśmy nie zakwitli, nikt by nie prowadził zbiorów, nikt by nie zwrócił na nas uwagi. Kwiat który rozkwita przyciąga uwagę. Ale czy dlatego mieli byśmy się wyrzec swojej natury i kwitnięcia bo ktoś nas tu uprawia i zbiera? O to jest właśnie dość delikatna sprawa… Mnie też się to nie podoba. Jeśli się jednak poddamy strachowi i postanowimy nigdy nie zakwitać będziemy tkwili w pułapce i samoograniczającym się więzieniu własnych przekonań na wieczność.

Przypomina to nieco sytuację przedstawioną w filmie Gabriel z 2007 roku który polecam. Główny bohater archanioł Gabriel schodzi do czyśćca (który przypomina nieco bardziej mroczną wersję dzisiejszej Ziemi) odszukać innych archaniołów jacy zostali tam wysłani i słuch po nich zaginął. Gabriel dopiero na miejscu zaczyna pojmować co spotkało jego towarzyszy i staje przed dylematem – jeśli skorzysta z wewnętrznego światła stanie się wyczuwalny i zdradzi swoją obecność mrocznym siłom, które zawładnęły tym miejscem. Jeśli jednak tego nie zrobi… Nie będę wam opowiadał dobrego filmu. Obejrzyjcie, choć jest nieco mroczny uprzedzam, więc osobom z tendencjami do wkręcania się odradzam.

Jeśli będziemy wypierać się własnej natury będziemy kierować się strachem i postanowimy się nie rozwijać, nie podnosić swoich wibracji, nie rozkręcać swojej energetyki, nie rozwijać swoich zmysłów to moim zdaniem przegramy zanim wystartujemy.

Czy Rozwój Duchowy jest bezpieczny?

A zapytam może tak – co jest bezpieczne? Złudzenie bezpieczeństwa i tkwienie w swoich ograniczeniach to nadal tylko złudzenie bezpieczeństwa a nie ono samo. Rozwój Duchowy nie jest bezpieczny. Rozwój Duchowy jest dla ryzykantów, którzy nie widzą innej alternatywy, bo w istocie jej moim zdaniem w zasadzie nie ma. Stagnacja to stopniowa degeneracja w tym świecie.Mówiłem, że będzie o sprawach delikatnych i niewygodnych, o sprawach, które dla powszechnego dobra się przemilcza – dlaczego?Przecież wierzymy, że to o czy myślimy przyciągamy, to w co wierzymy kreujemy, to czego się boimy… itd. Zatem jeśli mówić by każdemu na starcie jakie czyhają na niego niebezpieczeństwa – jego szanse na wpakowanie się, wzrastają wielokrotnie. Jeśli zaś będzie wierzyć, że droga przed nim czysta i jasna – ma o wiele większe szanse, że tak ją przejdzie. Nie mówi się więc nikomu, że jeśli zaczniesz praktykować medytacje, podróże poza ciałem, jeśli postanowisz uwolnić swój potencjał i rozwinąć moc w Tobie, to są spore szanse, że zwrócisz tym na siebie uwagę pewnych sił, które czekają by to wykorzystać dla swoich korzyści. Nie jest to przesądzone, a takie strasznie, to też żadne rozwiązanie.

Co my w ogóle możemy z tym zrobić?

Możemy i powinniśmy robić swoje. Kierować się tym co czujemy wewnętrznie, że jest słuszne, a nie kierować się swoimi lękami i kłębiącymi się paranojami podsycanymi przez mimo wszystko subiektywne obserwacje i stwierdzenia kogokolwiek – w tym mnie.Jako dusze jesteśmy potężni, a jako ludzie postępujmy tak, abyśmy się sami przed sobą tego nie wstydzili. Zamiast skupiać się na negatywach szukajmy pozytywów i się ich trzymajmy. Świat jest wielobarwny i nie składa się z samych ciemnych kolorów.

Arcadius

Dodaj komentarz