Orkiestra Rzeczywistości

Jedni nazywają to duchowością, inni religią, doświadczeniem świadomości lub zjawiskiem paranormalnym. Zatarcie granicy między umysłem danej osoby a resztą świata nazywane bywało różnie przez różne kultury na przestrzeni historii ludzkości. Niezależnie od tego, jak nazwie się to ponadczasowe i występujące wszędzie na świecie zjawisko, większość ludzi go doświadczyła w swoim życiu.

Pomimo, że doświadczenie ‘nadzwyczajnej’ łączności z resztą świata potwierdziło moją wiarę w jedność wszystkich rzeczy nieskończoną ilość razy, nadal kwestionuję ją przy użyciu rozumu, kiedy taka chwila łączności nadchodzi, ponieważ pozornie wydaje się ona zupełnie przypadkowa i odosobniona. Ale za każdym razem, kiedy próbuję dokonywać takiej krytyki, ostatecznie zawsze ogarnia mnie zrozumienie.

Poprzez refleksję nad pojęciem jedności, stałem się orędownikiem szlachetnego myślenia, szlachetnego odczuwania oraz szlachetnego działania, które określam wspólną nazwą „szlachetnej trójki”. Odkryłem, że szlachetna trójka obecna jest w wielu tradycjach filozoficznych. Odkrycia tego dokonałem zanim jeszcze poznałem jej filozoficzne i praktyczne znaczenie w moim życiu. Idee i zachowania, które związane są ze szlachetną trójką to między innymi: pokój, szacunek, współczucie, prawda, miłość, dobroczynność, pokora, harmonia, akceptacja, kreatywność, służba, mądrość, cierpliwość, honor i poczucie humoru.

Wysiłki czynione, aby żyć zgodnie z tymi wartościami są jednak w sprzeczności z wieloma społecznie akceptowanymi praktykami, które uznawane są za pozytywne dla społeczeństwa, nawet gdy negatywny wpływ, jaki wywierają, jest silniejszy. Przykładem takiego zjawiska jest gloryfikowanie wizerunku czy konsumpcjonizm. Wydawały mi się one tak uwsteczniające, że odbiłem od głównego nurtu, w jakim zmierza ogół i skupiłem się na poszukiwaniu prawdy w tym, czego się dowiedziałem, aby mieć pewność, że odróżniam fakty od fikcji.

Zarówno w przeszłości, jak i obecnie, nauka była i jest głównym dostarczycielem prawdy w zachodniej kulturze. Naukowa metoda badania i wnioskowania przewyższała wszystko inne, więc podporządkowałem moje przekonania jej domniemanej wyższości, zarówno w praktyce, jak i teorii. Jak opisywałem w poprzednim artykule, stale poddawałem analizie moje doświadczenie i próbowałem naukowo wnioskować. W istocie, nie było innego sposobu, aby je zbadać, gdyż byłem jedyną osobą, która mogła powtarzać ten eksperyment. Tak więc byłem bardzo staranny i uważałem, żeby czegoś nie zepsuć i nie dojść do fałszywych wniosków. Ale pomimo całego mojego sceptycyzmu, wyraźnie było widać, że otrzymuję wciąż ten sam rezultat – nie tylko wewnętrzny i zewnętrzny świat były jednym i tym samym oraz ode mnie zależało, czy chcę uzgodnić je ze sobą, ale równocześnie życie według szlachetnej trójki niezmiennie przynosiło mi równowagę i pomagało osiągnąć nieprzemijające zadowolenie, a także sprawiało, że rozsyłałem pozytywne wibracje wokół siebie.

Ponieważ moje doświadczenie nie było przedmiotem zainteresowania konwencjonalnej nauki, popularnych mediów czy zdroworozsądkowej myśli społecznej, szukałem alternatywnych teorii, które by je opisywały. Zostałem przyciągnięty przez subtelny, ale silny ruch na zachodzie, wywodzący się głównie z filozofii wschodu, a utrzymujący, że „Wszyscy jesteśmy Jednością”. Kręgi naukowe, akademickie i świeckie albo wyśmiewały, albo ignorowały taki pogląd, utraciłem więc zaufanie do akademickich ekspertyz. Synchroniczność realnie mi się przytrafiała – nie mogłem jej uniknąć, nawet gdybym chciał – więc kontynuowałem poszukiwanie dróg, które pomogłyby mi ją wyjaśnić. Jak na ironię okazało się, że różnorodność dyscyplin zarówno ezoterycznych, jak i naukowych razem wziętych była najważniejszą pomocą w zrozumieniu i zaklasyfikowaniu mojego doświadczenia.

Nie będę wchodził w szczegóły mnogości dziedzin, które stopiły lody pomiędzy nauką i duchowością. Niemniej jednak, stało się to za sprawą wielu filozofów, naukowców, a także mistyków, zwłaszcza ostatnich dwóch dekad – nie będziesz więc musiał szukać daleko. Przedstawię jednak krótką listę tych dyscyplin, które przykuwają uwagę ludzi poszukujących możliwości pogodzenia nauki z duchowością i dostarczają racjonalnemu umysłowi dowodów na tę zgodność. Zaliczają się tu między innymi: neurobiologia, fizyka kwantowa, kosmologia, (uświęcona) geometria, bioenergetyka, biologia molekularna, epigenetyka oraz matematyka.

Istnieje także bogactwo wiarygodnych i recenzowanych studiów oraz badań nad świadomością, które stale przynoszą statystycznie liczące się wyniki na korzyść połączenia pomiędzy wewnętrznym umysłem a światem zewnętrznym. Liczby te stają się nawet bardziej przekonujące w badaniach porównawczych. Jest też wiele rzekomo pseudonaukowych dziedzin, które eksperymentalnie lub w sposób niepotwierdzony ilustrują połączenie umysłu i ciała. Dodatkowo wiele wschodnich i zachodnich doktryn omawia ścisły związek między tym, co wewnętrzne a zewnętrzne. Istnieją niezliczone rzesze pisarzy, poetów i artystów, z których każdy filozoficzny poszukiwacz może czerpać inspirację ku dalszemu rozumieniu i wzrostowi.

Posiadanie wolności wyboru

Negowanie mojego doświadczenia synchroniczności było jak zaprzeczanie niezbitym faktom i musiało zatrzymać mój wzrost, więc ze wszystkich sił starałem się tego nie robić. Zacząłem myśleć o czymś więcej, niż tylko moje osobiste dobro, np. rozważać doniosłe konsekwencje zaakceptowania metafizycznej roli jedności przez ogół ludzkości. Jeśli naprawdę jesteśmy zjednoczeni ze wszystkim innym w taki sposób, że nie ma zasadniczej różnicy pomiędzy wnętrzem i tym, co zewnętrzne, to szlachetna trójka odnosi się nie tylko do kultury osobistej jednego człowieka, ale rozciąga na kulturę powszechną, co jest niezmiernie potrzebne ze względu na dysfunkcje, nierówności i cierpienia, które dręczą świat.

Odłóżmy jednak na chwilę na bok tę ideę i przeprowadźmy pewien eksperyment myślowy. Gdybyśmy posiadali wybór, czy nastroilibyśmy neurologicznie nasz mózg tak, aby charakteryzował się działaniem sensownym, nacechowanym wolnością, poczuciem wspólnoty i znaczeniem czy wybralibyśmy raczej bezsensowną, schematyczną, przypadkową i trywialną egzystencję? Zaskakująco nienaukowe i uwsteczniające podejście materialistów spowodowało, że ślepo zaakceptowaliśmy to drugie, pomimo rosnącej liczby dowodów w różnych dziedzinach nauki, że jest ono błędne.

Materialiści twierdzą, że świadomość oraz wolność są iluzją i nie istnieją realnie. Funkcjonują one jedynie jako produkt uboczny pracy mózgu. Twierdzą oni również, że jedynie materia istnieje naprawdę i to z niej pochodzą metafizyczne przekonania. Jednak jednym z najbardziej racjonalnych i intuicyjnych doświadczeń w życiu każdego człowieka jest to, iż posiadamy świadomość wolności. Co więc miałoby zmusić nas do wiary, że nasza świadomość i wolne wybory są niczym innym jak iluzją?

Wolność to możliwość dokonywania niezależnego wyboru tego co myślimy, co czujemy i jak się zachowujemy, nawet jeśli otoczenie wpływa na te decyzje. Posiadamy wolność wyboru w obrębie kontekstu naszego życia. Nie możemy wyprzeć się samostanowienia o sobie i świadomości siebie, ponieważ subiektywizm jest wszystkim, czego w ogóle doświadczamy. Większość ludzi wierzy w to, że podejmują wolne i świadome wybory. Więc twierdzenie, że powinniśmy ufać punktowi widzenia materialistów jest tak samo słuszne, jak następujący tok myślenia: „zamierzamy wybrać jeden z dwóch możliwych scenariuszy: pierwszy to wolne istnienie w rzeczywistości pełnej znaczenia i łączności ze wszystkim, drugi zaś jest mechanicznym życiem w wyizolowanym i pozbawionym znaczenia wymiarze. Posiadając tę wiedzę, mimo wszystko zamierzamy wybrać wariant drugi.”

Jesteśmy autorami swoich wyborów, jeżeli więc wybieramy drugi scenariusz, to wybieramy wiarę w retorykę i założenia ukute przez doktrynę naukową. Skoro jednak nie jest możliwe, aby wybrać brak wolności, wybieramy więc coś, co jest z gruntu fałszywe. Każda osoba przy zdrowych zmysłach wybrałaby pierwszy scenariusz, dlaczego jednak tak wielu jest rzekomo „wykształconych” ludzi wokoło, którzy mimo wszystko wybierają drugi? Dlaczego robią niepoprawne założenie, że filozofia materialistów, popierana przez gwiazdy materialistycznej nauki, jest prawdziwa? Czy zdają sobie w ogóle sprawę z tego, że wbrew logice wybierają brak wyboru?

Jeśli mimo tego nadal utrzymują, że posiadają wolność wyboru, brakuje temu sensu. Sądzi się, że rozsądna osoba raczej zbadałaby dostępne informacje, zamiast wyłącznie słuchać podupadającej grupy fanatyków, którzy oddani są okłamywaniu siebie i innych, aby ugruntować swoją pozycję tak zwanych ekspertów. Osobiście uważam, jak większość ludzkości, że wolność wyboru istnieje, więc z mojego punktu widzenia ludzie ci tkwią w błędzie.

Prawda jest taka, że zarówno wolny wybór, jak i samoświadomość, realnie istnieją. Są one istotą, która łączy subiektywny i obiektywny wymiar. Fakt ten powoli zaczyna być przyswajany przez kręgi naukowe, wieki po tym, jak wiele starożytnych tradycji i kultur już dawno go zrozumiało. Jakiekolwiek lobby wpływa na nieprzejednane akademickie hamowanie zmiany paradygmatu filozoficznego i naukowego, faktem pozostaje, że coraz więcej ludzi, wykształconych lub nie, widzi upadek materializmu i oddaje szacunek jedności oraz wynikającej z niej szlachetnej trójce. Musimy pamiętać, że nie jest to tylko jakaś tam teoria rzeczywistości oparta na naukach kwantowych i ewolucji filozoficznej. Dla mnie i dla wielu innych jest to nasze faktyczne doświadczenie rzeczywistości.

Ostatecznie to my decydujemy, w jaki sposób postrzegamy czy oddychamy, więc powinniśmy wybierać mądrze. Nasze wybory nie powinny służyć wyłącznie naszemu własnemu dobru, ale także dobru całego gatunku. Paradygmat materializmu i indywidualizmu najwyraźniej przestał być opłacalny dla obydwu tych stron. Potrzebujemy czegoś innego. Dlatego idea zjednoczonej rzeczywistości jest prawdopodobnie następnym etapem naszej ewolucji.

Orkiestra Rzeczywistości – analogia

Istnieje wszechobecny i niematerialny rdzeń, który łączy świat wewnętrzny i zewnętrzny. Nie ma znaczenia, czy jest nim świadomość, czy też nie. Jasne jest, że nie jest to zasadniczo materia. Rdzeń ten może wyrażać się zarówno przez subiektywne doświadczenie, jak i obiektywną interakcję. Częścią tego doświadczenia jest symbolizm, czyli praktyka odczytywania istotnych informacji zawartych we wzorcach i wątkach występujących w naszym życiu.iStock_000049981276_Medium

Naukowa koncepcja fizycznej rzeczywistości opisuje symbolizm zasadniczo jako informację, energię i wibrację. Zgadza się to z moim rozumieniem symbolizmu – jako wibracji lub pewnych częstotliwości energii. Prowadząc takie rozważania zauważyłem analogię, która najlepiej oddaje moje osobiste doświadczenie ze synchronicznością, symbolizmem i jednością. Jest to „Orkiestra Rzeczywistości”.

Orkiestrę definiuje się następująco: jest to cisza, w której współtworzona jest symfonia przez dyrygenta oraz innych członków orkiestry, wytwarzających dźwięki na instrumentach. Zauważ, że nie może być symfonii bez ciszy, ponieważ jeśli nie ma ciszy, nie ma też kontekstu w którym symfonia mogłaby zaistnieć.

Gdyby ten proces przenieść na metafizyczne postrzeganie jedności, wyglądałby on tak: świadomy podmiot (dyrygent) oraz zewnętrzne obiekty (instrumenty), połączone w coś (symfonia), istniejące w niczym (cisza). Wynika z tego jeszcze jedna analogia, że symbole w naszym życiu, z którymi silnie rezonujemy, są jak instrumenty, na których gra się w orkiestrze.

Rzeczywistość, którą wszyscy dzielimy, jest według tego schematu symfonią współtworzoną przez Orkiestrę Rzeczywistości.

Dzięki wzrastającemu rozumieniu naszej zjednoczonej natury możemy dojść do wniosku, że przyciąganie pomiędzy wnętrzem i tym, co zewnętrzne, może być dla nas praktyczną wskazówką, pomagającą w rozwoju. Rozwój jest naszym prawem i naszym naturalnym przeznaczeniem. Nosimy w sobie plan rozwoju, który realizujemy poprzez dokonywane wybory oraz poprzez ich naturalne konsekwencje. Te wybory naznaczone są elektromagnetycznymi wibracjami, zarówno emitowanymi, jak i przyciągającymi.

Analogią ilustrującą, czym jest przeznaczenie, jest zjeżdżalnia o kształcie rynny. Przeznaczeniem jest tu proces zjeżdżania w dół, który w sposób dowolny wybieramy. O wiele łatwiej i bardziej wydajnie jest zjeżdżać środkiem rynny, co symbolizuje nasz bezpośredni wzrost. Ale zawsze możemy wybrać inne przeznaczenie, zjeżdżanie po krawędziach i podróżowanie jak w roller-coasterze emocjonalnych wzlotów i upadków. Naszą naturalną skłonnością pozostanie jednak zjeżdżanie środkiem.

W tym modelu centralny tor symbolizuje życiowe zadowolenie i spokój, natomiast krawędzie to wzloty i upadki, za wybór których sami jesteśmy odpowiedzialni. Tak więc zjeżdżamy naszą zjeżdżalnią i czasami czujemy, że jesteśmy dokładnie na właściwym torze, ale innym razem musimy dokonać pewnych wyborów, aby się na powrót na nim znaleźć. Wynika stąd, że naszym celem powinno być zsynchronizowanie naszych wyborów (los) z naszym kierunkiem rozwoju (przeznaczeniem).

Siłą prowadzącą nas w życiu jest nasze przeznaczenie, jednak to od nas nadal zależy, jak efektywnie i wydajnie żyjemy zgodnie z nim.

Symbolizm i synchroniczność

Ostatecznie doszedłem do wniosku, że symbolizm i synchroniczność mojego doświadczenia jest po prostu odzwierciedleniem mojego wewnętrznego ja, wewnętrznego ja nas wszystkich. Dowodzi to, że jestem dokładnie tym samym, co wszystko wokół mnie i z tego powodu mam praktykować szlachetną trójkę. To z tego również powodu tak istotne jest, abym dawał i brał sprawiedliwie oraz traktował życie z szacunkiem i miłością.

Wielu jest ludzi, którzy padli ofiarą retoryki konwencjonalnego, naukowego poglądu na rzeczywistość, bez właściwego kwestionowania go, Jeśli ty sam jesteś jednym z nich, gorąco zachęcam cię, abyś wcisnął klawisz z napisem „restart” i zaczął od samego początku, od swojego subiektywnego doświadczenia. Czy dokonujesz wolnych wyborów? Jakie więzi występują pomiędzy twoim wewnętrznym a zewnętrznym światem? Jak wiele niezwykłych doświadczeń miałeś i jak wkomponowałeś je w swoją filozofię życia?

Pomimo, że z gruntu niemożliwe jest bycie w pełni obiektywnym, możemy jednak być obiektywni subiektywnie i dokonywać ocen naszego własnego doświadczenia w krytyczny sposób. Dlatego polecam obserwowanie w ciągu nadchodzących tygodni lub miesięcy, jak wiele tak zwanych „zbiegów okoliczności” występuje w twojej rzeczywistości. Po prostu zadaj sobie pytanie: co takiego wydarza się w twoim wewnętrznym świecie, że ma takie odzwierciedlenie w świecie zewnętrznym? Jakie symboliczne wzorce i wątki w sposób oczywisty się ujawniają? W jaki sposób odnoszą się one do tego, kim jesteś?

W miarę jak będziesz zwracał coraz więcej uwagi na takie powiązania, będziesz widział je coraz wyraźniej, aż w końcu w sposób całkowicie przekonujący pojmiesz je jako synchroniczność. Jak w przypadku każdego osobistego doświadczenia, które posiada wiele istotnych warstw wspomnień, emocji, myśli, koncepcji i oczekiwań, tak i tutaj jest to bardzo osobista podróż. Moje własne doświadczenie tego zjawiska będzie zawsze unikalne dla mnie, tak jak twoje dla ciebie.

Dlatego do każdego z osobna należy ćwiczenie się w tym, jak swobodnie prowadzić swoją symfonię współtworzoną w Orkiestrze Rzeczywistości.

Dodaj komentarz