Nieskończoność i ewolucja duszy z wiekiem

NieskonczonoscDuszyPrzyjmujemy za pewnik (a przynajmniej nasze środowisko, w jakim się znajdujemy), że nasza dusza jest nieskończona – podobnie, jak Wszechświat. Ciężko to sobie wyobrazić, bo dla naszego umysłu zawsze musi być jakiś początek i koniec – nic nie może trwać wiecznie. Spróbujmy jednak chociaż stworzyć w wyobraźni coś nieskończonego. Najłatwiejszym przykładem jest stworzenie prostego obrazu koła, które nie ma przecież początku ani końca.

Po prostu jest jakie jest od zawsze. No tak samo słowo „od zawsze” wywołuje lekkie zamieszanie. Umysł zawsze szuka jakiegoś początku. Pytanie tylko dlaczego jest to dla nas tak niewyobrażalne? Może właśnie o to chodzi, że całe nasze życie jest tak proste do tego stopnia, że aż niewidoczne. Możliwe, że wszystkie odpowiedzi mamy przed nosem, a i tak komplikujemy wszystko i szukamy gdzieś dalej.

Nieskończona wędrówka duszy i jej pozorny dualizm

Załóżmy, że jako istoty jesteśmy wieczni, a co za tym idzie – posiadamy całą gamę doświadczeń, wręcz nieskończoną. Nie ma tu opcji na powtórki z rozrywki, wszystko jest nowe i unikalne. Tak więc musimy również założyć, że posiadamy również te negatywne, jak i skrajnie pozytywne doświadczenia. Nie wypierajmy tego, co nam się nie podoba, bo to po prostu jest w nas i tego nie zmienimy.

Z różnorodności doświadczeń przeżywanych w trakcie wędrówki duszy (ten proces świetnie opisano Wędrówce dusz” Michaela Newtona ») wynika również to, że nosimy w sobie pierwiastki zarówno dobra, jak i zła. Mowa o naszej dualności i podziale na czarne i białe, jing i jang. Przecież bez ciemności nie ma światła. Możliwe jest jednak, że w swojej wiecznej wędrówce mieliśmy większą paletę barw do wyboru, a dualność jest tylko wytworem naszego umysłu. Mogliśmy mieć do wyboru tysiąc różnorakich ścieżek, których obecnie sobie nie wyobrażamy. Dlaczego tak się dzieje? Spróbujcie wymyślić nowy kolor, jakiego jeszcze nie widzieliście. Niewykonalne, prawda? Dokładnie o to chodzi. Mimo wszystko jednak to, że nie pojmujemy czegoś rozumem, nie znaczy, że tego nie ma.

Kolejne zagadnienie, które nasuwa się w rozważaniach o duszy, dotyczy mistycznej karmy. Jedni w nią wierzą, a inni nie. Chciałbym przedstawić swój punkt widzenia. Jeśli o to chodzi, to wydaje mi się trochę bezsensu aby w nieskończoność dążyć do boskości i traktować jakieś doświadczenia jako złe. Nasza dusza nie ocenia. Tak więc sami na siebie nakładamy swój własny krzyż. Jeśli sądzimy, że byliśmy źli i musimy to odpokutować, to dlaczego wszechświat i cała boska kreacja ma nam w tym nie pomóc? Wszystko wypływa od nas samych. Osobiście nie neguję karmy jako takiej, tylko uważam, że nie ma związku z naszymi poprzednimi wcieleniami, a jedynie zawiera się w naszym obecnym życiu (nie jest zatem ściśle powiązana z wędrówką duszy po świecie). Często słyszymy, że to, co dajemy, później do nas wraca. Wydaje mi się, że karma działa tylko w obrębie jednego życia. Jestem również przekonany, że to, w co wierzymy, urzeczywistnia się, dlatego wierząc w karmę, doświadczamy jej. Wierząc w coś innego, doświadczamy właśnie tej rzeczy.

Pamiętajmy, że wcielenie samo w sobie również jest jedynie pewnym etapem życia duszy. Zanim człowiek narodzi się cieleśnie, jego dusza już istnieje. Możliwe jest przecież nawiązanie kontaktu z duszami dzieci, które jeszcze się narodziły (o czym można szerszej przeczytać w książce Dziecięce Dusze” Christiny Nightingale »).

Od dusz dziecięcych do starych. Czy stare dusze są zmęczone?

Czy taka nieskończona zabawa i ciągła duchowa wędrówka nie jest męcząca? Niekoniecznie. Zmęczenie i potrzeba odpoczynku wynikają jedynie z ludzkiego umysłu. Cała gra polega na doświadczaniu ciągle czegoś nowego, czego jeszcze nie było. Będzie to trwać, dopóki nam się to nie znudzi, a ciężko, żeby coś takiego się znudziło.

Wielu ludzi szuka odpowiedzi dotyczących sensu istnienia, Boga czy jakiejś prawdy. Pamiętajcie, że to wy nadajecie życiu jego własny sens, a prawdy to rzecz względna – każdy może mieć swoje własne. Na tym to wszystko polega. Powinniście traktować z dystansem także artykuł, który czytacie – to moje przemyślenia, z którymi nie musicie się zgadzać. Twórzcie własny sens istnienia i kreujcie swoją ścieżkę. To, że pewne rzeczy, które piszę, mogą jakoś z wami współgrać oznacza tylko, że nadajemy na tych samych falach. Pamiętajcie, że jesteście nieskończeni w swej kreacji. Chyba, że wolicie sądzić o sobie jako istotach, które w pewnym momencie znajdą swój kres. Tak też można. Można wszystko, ale do mnie dużo bardziej przemawia wizja, w której dusza istnienie duszy jest nieskończone, a jej cykl życia przypomina koło i przechodzi różne etapy ewolucji – od młodej do starej duszy – po czym krąg życia zaczyna się na nowo.

Na koniec jednak muszę przyznać, że to zaszczyt urodzić się akurat w tym czasie i poznawać takich ludzi, jak wy.

Adrian Czochański


Zobacz także: Duchowe doświadczenia. Jaki jest sens tego, co spotyka nas w życiu?


Dodaj komentarz