Nieskończoność duszy

NieskonczonoscDuszyPrzyjmujemy za pewnik, przynajmniej nasze środowisko w jakim się znajdujemy, że nasza dusza jest nieskończona. W ogóle wszystko jest nieskończone. Ciężko to sobie wyobrazić naszym umysłem, bo zawsze musi być jakiś początek i koniec. Nic nie może trwać wiecznie. Jednak spróbujmy chociaż stworzyć w wyobraźni coś nieskończonego. Najłatwiejszym przykładem jest stworzenie prostego obrazu koła. Nie ma tu początku ani końca.

Po prostu jest jakie jest od zawsze. No tak samo słowo „od zawsze” wywołuje lekkie zamieszanie. Umysł zawsze szuka jakiegoś początku. Pytanie tylko dlaczego jest to dla nas tak niewyobrażalne? Może właśnie o to chodzi, że całe nasze życie jest tak proste do tego stopnia, że aż niewidoczne. Możliwe, że wszystkie odpowiedzi mamy przed nosem, a i tak komplikujemy wszystko i szukamy gdzieś dalej.

Załóżmy, że jako istoty jesteśmy wieczni. Co za tym idzie posiadamy całą gamme doświadczeń, wręcz nieskończoną. Nie ma tu opcji na powtórki z rozrywki, wszystko jest nowe i unikalne. Tak więc musimy również założyć, że posiadamy również te negatywne jak i skrajnie pozytywne doświadczenia. Nie wypierajmy tego co nam się nie podoba, bo to po prostu jest i tego nie zmienimy. Co za tym idzie byliśmy bardzo źli jak też i dobrzy. Mówię teraz o tej naszej prostej dualności i podzieleniu na czarne, białe, jing i jang. Przecież bez ciemności nie ma światła. Możliwe jest, że w swojej wiecznej wędrówce mieliśmy większą paletę barw do wyboru. Ba, jestem tego pewien. Dualność jest tylko tworem z poziomu umysłu. Mogliśmy mieć do wyboru tysiąc różnorakich ścieżek jakie teraz są nie do wyobrażenia. Dlaczego nie do wyobrażenia? A spróbujcie wymyśleć nowy kolor jakiego jeszcze nie widzieliście. Dokładnie o to mi chodzi. Jednak mimo, że nie pojęte rozumem, to nie znaczy, że tego nie ma. Jest wszystko i nic jednocześnie.

Kolejne zagadnienie jakie mi się nasuwa dotyczy tej mistycznej karmy. Jedni w nią wierzą inni nie. Chciałbym przedstawić swój punkt widzenia. Jeśli o to chodzi to wydaję mi się trochę bezsensu aby w nieskończoność dążyć do boskości i traktować jakieś doświadczenia jako złe. Nasza dusza nie ocenia. Tak więc sami na siebie nakładamy swój własny krzyż. Jeśli sądzimy, że byliśmy źli i musimy to odpokutować to dlaczego wszechświat i cała boska kreacja ma nam w tym nie pomóc? Wszystko wypływa od nas samych. Osobiście nie neguje karmy jako takiej tylko uważam, że nie ma związku z naszymi poprzednimi wcieleniami, a jedynie zawiera się w naszym obecnym życiu. Często słyszymy, że to co dajemy, tak to samo do nas wraca. Wydaję mi się, że karma działa tylko w obrębie jednego życia. Tak tylko mi się wydaje ale również jestem przekonany, że to w co wierzymy urzeczywistnia się. Dlatego wierząc w karmę, doświadczamy jej. Wierząc w coś innego, doświadczamy właśnie tej rzeczy.

Czy taka nieskończona zabawa nie jest męcząca? Otóż zmęczenie i potrzeba odpoczynku znów wychodzi jedynie z ludzkiego umysłu. Cała gra polega na doświadczaniu ciągle czegoś nowego, czego jeszcze nie było. I będzie to trwać dopóki nam się to nie znudzi, a ciężko żeby coś takiego się znudziło. Nawet jeśli to w swojej kreacji stworzymy coś zupełnie z innej beczki.

Wielu ludzi szuka odpowiedzi dotyczących sensu istnienia, Boga czy jakiejś prawdy. Pamiętajcie, że to wy nadajecie życiu jego własny sens i swoje własne prawdy. Na tym to wszystko polega. Nie wierzcie w to co czytacie, to tylko moje przemyślenia. Twórzcie własny sens istnienia i kreujcie swoją ścieżkę. To, że pewne rzeczy, które piszę mogą jakoś z wami współgrać oznacza tylko, że nadajemy na tych samych falach. Pamiętajcie, że jesteście nieskończeni w swej kreacji. Chyba, że wolicie sądzić o sobie jako istotach, które w pewnym momencie znajdą swój kres. Tak też można. Można wszystko.

Na koniec jednak muszę przyznać, że to zaszczyt urodzić się akurat w tym czasie i poznawać takich ludzi jak wy.

Adrian Czochański

Dodaj komentarz